Marta Tymińska


śWIĘTO fANÓW

O karnawałowych aspektach
konwentów fanowskich

 

 

Magnificon, B-3eginning, Puckon, Ziemie Jałowe, Pyrkon, Bachanalia Fantastyczne, Chibicon: Spring Edition, Chapter 7, czy też Polcon – te tajemniczo brzmiące tytuły to nazwy jednych z wielu konwentów odbywających się w tym roku na terenie Polski. Organizowane przez pasjonatów, będące głównie inicjatywami oddolnymi, są mikrokosmosami, w których mogą spotkać się ludzie. Ci, którzy w większym lub mniejszym stopniu współtworzą fandom i przynależą do niego. „Fandom” można zdefiniować jako społeczność o rozmytych granicach, do której przynależą osoby aktywnie interesujące się danym wytworem kultury: gatunkami literackimi, grami komputerowymi, planszowymi, LARP-ami czy komiksami. Każdy aspekt kultury popularnej stanowi pole dla aktywności fanowskiej w różnorodnej postaci. Fandomy, tak jak i motywy przewodnie danych konwentów, przeplatają się ze sobą, nic w tym zresztą dziwnego, skoro sami fani deklarują, iż mają różnorodne pasje.

Konwent dla fanów stanowi miejsce swobodnej, nieformalnej dyskusji, wymiany myśli, snucia domysłów czy fantazji obszar bezpiecznej socjalizacji z osobami, które podzielają ich, często uznawane za niszowe, zainteresowania. W tym miejscu zawieszeniu ulegają pewne specyficzne zasady funkcjonowania społecznego, w ich miejsce pojawiają się nowe porządki, nowe zasady. Wcielanie się w rolę, prymat zabawy nad pracą, oderwanie od codzienności – to cechy charakterystyczne dla zjawiska karnawału. Odbywana podróż do innego świata, świata konwentu, gdzie fani doświadczają wcielenia w życie tego, co dotychczas pozostawało w sferze wyobrażeń, skłania mnie do postawienia tezy, iż konwent jest jedną z nowych form współczesnego karnawału.

Zjawisko konwentów okazuje się być o wiele starsze niż by się wydawało na pierwszy rzut oka. Pierwszy konwent miłośników science fiction miał miejsce w Nowym Jorku w dniach 2–4 lipca 1939 roku i zgromadził około dwustu wielbicieli oraz pisarzy i twórców tego niszowego wówczas gatunku. Od tego czasu formuła konwentowa w krajach zachodnich uległa dużej profesjonalizacji i nabrała sporego rozmachu. Nadal jest to jednak święto fanów, tworzone przez fanów i dla fanów. Na niektóre konwenty oczekuje się cały rok, szykując kostiumy do cosplayu, tworząc wykłady i panele, szykując własne prace komiksowe czy fanziny na sprzedaż.

W skali europejskiej konwenty często otrzymują przyrostek „expo” z racji tego, iż w formie i rozmachu przypominają międzynarodowe targi odbywające się w dużych przestrzeniach targowych lub wystawienniczych. Towarzyszą temu inne wydarzenia o charakterze kulturalnym, jak na przykład Symphonic Game Music Concerts, czyli doroczne koncerty symfoniczne poświęcone muzyce z gier komputerowych odbywające się w ramach Games Convention w tym mieście.

Takich konwentów w Polsce odbywa się rocznie kilkanaście i, co istotne, ta liczba wciąż rośnie. Niektóre z nich mają charakter bardziej prestiżowy, posiadają już swoją tradycję oraz określone, kluczowe wydarzenia. Wyrobiły sobie własną, fanowską markę. Tak jest w przypadku Polconu, który odbywa się już od dwudziestu sześciu lat, co roku w innym mieście, a głównym punktem programu jest wręczanie nagrody im. Janusza A. Zajdla rodzimym pisarzom fantastyki. Inne konwenty z kolei są mniejsze, ich zasięg bardziej lokalny, a krąg zainteresowań zawężony (konwenty stricte mangowe, LARP-owe, komiksowe)1. Wszystkie jednak łączy wspólna przestrzeń dobrej zabawy i oderwania się od codzienności.

Współczesne „święta karnawałowe”, jak definiuje je Karl Braun, cechuje oderwanie od historycznego kontekstu2. Nie każde skarnawalizowane wydarzenie występuje w kontekście czasu pomiędzy adwentem a wielkim postem. Pora odbywania się konwentów nadal ma znaczenie symboliczne, nie ma jednak podłoża religijnego. Odbywają się one zazwyczaj w dni wolne od pracy czy szkoły, zaczynają w piątek popołudniu, a kończą w niedzielę wieczorem. Poszczególne edycje odbywają się co roku, co buduje nie tylko swoistą renomę i kształtuje tradycje, ale tworzy też społeczność skupioną wokół konkretnego konwentu. W ten sposób fandom zachowuje pewną kruchą cykliczność. Podobnie jest z innymi widowiskami, wydarzeniami czy festiwalami noszącymi znamiona karnawału tak jak berlińska Love Parade czy też Christopher Street Day. Co więcej, aby dostać się na konwent, trzeba bardzo często odbyć długą i wyczerpującą podróż, ponieważ zasięg informacji o danym konwencie jest ogólnopolski, natomiast oddźwięk lokalny – niewielki. Konwenty istnieją dla fanów i dzięki fanom, gdyby bowiem nie istniała chęć do poświęcenia czasu, a czasem i zdrowia, na odbycie tej długiej wędrówki ku celowi, jakim jest konwent, nie przetrwałyby one na rynku imprez kulturalnych.

 

Polcon 2011. Spotkanie z J. Ćwiekiem, fot. Katarzyna Derda Polcon 2011. Spotkanie z J. Ćwiekiem, fot. Katarzyna Derda

Andrzej Bełkot, wtórując innym badaczom ludyczności, do zjawisk skarnawalizowanych zalicza również mecze piłki nożnej, wizyty w galeriach handlowych czy wesołe miasteczka. Każde miejsce, gdzie zachodzi jednoczesna nadmierna konsumpcja, jak i odwrócenie porządku codzienności, można tym samym uznać za przestrzeń dla zjawisk karnawałowych3.

Celem kultury popularnej, jak zauważa Bełkot, jest rozbudzanie potrzeby zabawy czy też rozrywkowości, często poprzez użycie elementów charakterystycznych dla karnawału, takich jak maski czy scenariusz, co bardzo wyraźnie pojawia się w ramach konwentów. Z jednej strony są one dobrze zorganizowanym i przemyślanym świętem kultury popularnej. Z drugiej zaś odwracają one i kontestują zastany porządek mainstreamowej kultury poprzez jej przetwarzanie, przekształcanie oraz czerpanie z niej.

Starzy konwentowi „wyjadacze” z powodzeniem orientują się w określonych punktach programu czy też w sposobie zorganizowania przestrzeni w czasie. Nie ma jednego, standardowego sposobu zorganizowania konwentu, niemniej jednak istnieją pewne stałe, oczekiwane punkty programu, które zaspokajają tym samym konkretne potrzeby osób nań przybywających. Akademickiego charakteru dla tych imprez nadają panele tematyczne. Są to małe wykłady o tematyce w dowolny sposób związanej z zainteresowaniami uczestników, przygotowywane przez samych fanów. Mogą dotyczyć analizy porównawczej technologii z pierwszej serii Star Treka ze współczesnymi rozwiązaniami technicznymi, albo też opisywać historię powstania i rozwoju zjawiska fanfiction.

Atmosfera rywalizacji i współpracy rozbudzana jest za pomocą różnego rodzaju konkursów wiedzowych czy turniejów, czasami bardzo abstrakcyjnych i niekonwencjonalnych. Nocami natomiast mogą odbywać się pokazy filmowe (jak na przykład pokazy klasycznych filmów brytyjskich czy bollywoodzkich odbywające się na Teleportach), panele o tematyce skierowanej już do osób dorosłych, nocne gry RPG czy maratony gier planszowych.

 

Kurs tribal dance na Pol conie 2011, fot. Katarzyna Derda Kurs tribal dance na Pol conie 2011, fot. Katarzyna Derda

Istnieje również grupa konwentowiczów, która po prostu oddaje się życiu towarzyskiemu i nie uczestniczy w oficjalnej części programowej lub też organizuje swoją własną, jak na przykład nauka tańca irlandzkiego na boisku szkolnym na Coperniconie 2011 w Toruniu.

Jednym z ciekawszych zjawisk pojawiających się na większości konwentów, a w szczególności tych poświęconych mandze i anime, jest cosplay. „Cosplay” to termin wywodzący się ze sformułowania „costume play”, czyli po prostu „gry kostiumowej”. Idea cosplayu jest prosta – w jak najbardziej zbliżony sposób odzwierciedlić postać znaną z filmu, anime, czy też gry. Podczas konkursu cosplayowego bardzo często osoby uczestniczące w nim proszone są o odegranie krótkiej scenki ze swoją postacią lub też stosowną interakcję z publicznością. Ten aspekt konwentów stanowi najbardziej dobitną paralelę z klasycznym rozumieniem karnawału. Przywdzianie maski lub kostiumu, odgrywania postaci nierealnej, często odzwierciedlanie i deklarowanie tym samym swoich fanowskich preferencji, przywodzi na myśl ekspresję uczestników karnawału w Rio czy też wielki, spontaniczny bal kostiumowy.

Ponadto charakteru konwentowej atmosferze dodaje specyficzna nomenklatura. Jest ona jasna i klarowna dla osób uczestniczących w takich wydarzeniach, natomiast dla przeciętnego zjadacza chleba brzmi ona podobnie do czarnoksięskich zaklęć. Słowa „konwent” i „fandom” są już nam znane. Ponadto przestrzeń konwentowa podzielona jest na „roomy” czyli pokoje. Większość nazewnictwa w tym przypadku jest zaczerpnięta z języka angielskiego. Tak też na konwencie możemy spotkać: sleeping roomy (miejsca, gdzie się śpi), game roomy (dostępne są tam gry planszowe lub wideo, odbywają się turnieje) czy też panel roomy (przestrzeń wykładowa). Organizatorów potocznie nazywa się „orgami”, natomiast polskie konwenty fantastyki rozpoczęły również tradycję konwentowych „gżdaczy”. Gżdacze na konwencie pomagają organizatorom w rozmaitych pracach: od sprawowania pieczy nad sprzętem począwszy, przez wydawanie akredytacji, na składaniu konwentowych gadżetów skończywszy. Sama nazwa pochodzi z powieści Bromba i inni Macieja ­Wojtyszki, gdzie gżdacze to małe pomarańczowoskrzydłe istoty, które w swoim literackim pierwowzorze z pomocą nie miały zbyt wiele wspólnego.

 

Cosplay na Polconie 2011, fot. Katarzyna Derda Cosplay na Polconie 2011, fot. Katarzyna Derda

Kulturoznawca Andrzej Bełkot mówi o „socjalnym zawrocie głowy”, który zakłada anonimowość uczestników skarnawalizowanego życia codziennego, gdzie swoisty karnawał może się odbywać w każdej przestrzeni i infrastrukturze stworzonej do jednoczesnej konsumpcji i kontestacji jak na przykład w restauracjach, galeriach handlowych czy w podczas rozgrywek sportowych4. Konwent z kolei odznacza się umiarkowaną anonimowością, jako że jego uczestnicy mniej lub bardziej świadomie dążą przede wszystkim do poznania siebie nawzajem. Dlatego też tutaj mamy do czynienia z większą jeszcze kontestacją życia codziennego poprzez wyrzekanie się anonimowości przy jednoczesnym przyjmowaniu nowych funkcji społecznych i imion na czas tego wydarzenia. Co ciekawe, imiona te zwykle nie są przybierane jednorazowo, na okres trwania jednego konwentu, tworzą raczej paralelną tożsamość, którą przybierają na czas trwania karnawałowych spotkań.

 

Cosplay do anime Star Drivier – porównanie postaci z anime z jej odzwierciedleniem na cosplayu, fot. Maciej Kamiński Cosplay do anime Star Drivier – porównanie postaci z anime z jej odzwierciedleniem na cosplayu, fot. Maciej Kamiński

Co więcej, konwent opiera się na skumulowanej konsumpcji, która stoi w opozycji do konsumpcji codziennej. Istotą fandomu bowiem są zainteresowania poszczególnymi nurtami kultury masowej, którą „można postrzegać jako spadkobierczynię tradycji karnawału i jarmarku”. Podczas konwentów odbywają się targi rozmaitych produktów, będących przedmiotami zainteresowań fanów. Często jest to jedyne miejsce, gdzie danych dóbr można doświadczyć „na żywo”, jako że są to rzeczy na tyle rzadkie, iż dostępne zazwyczaj tylko w sprzedaży internetowej.

Ponadto wydawnictwa i pisarze promują swoje książki, kanały telewizyjne i serwisy internetowe reklamują swoje produkcje z zakresu fantastyki, a każdy bardziej znany konwent i festiwal ma w zanadrzu premierę nowej gry karcianej, komiksu czy innego zjawiska.

 

Turniej karciankowy na Polconie 2011, fot. Katarzyna Derda Turniej karciankowy na Polconie 2011, fot. Katarzyna Derda

Klasyczna już definicja karnawału Michaiła Bachtina zakłada istnienie kilku kluczowych dla elementów5. Zakłada on przede wszystkim reinterpretację i skonstruowanie zupełnie innych, często nowych stosunków międzyludzkich. Dochodzi do tak zwanych „mezaliansów karnawałowych”, które odznaczają się swobodnym, familiarnym kontaktem między uczestnikami. Swoista etykieta konwentowa zakłada, iż wszyscy w tym czasie zwracają się do siebie, używając imion lub też pseudonimów bez zważania na wiek czy status społeczny. Wyjątek stanowią goście konwentów, jak na przykład pisarze czy twórcy, czyli osoby, które zasłużyły sobie na szacunek fandomu.

Dość szokujące może okazać się spostrzeżenie, że podczas konwentów bardzo szybko zawiązują się dość intymne relacje. Granice fizyczności ulegają zatarciu, zwiększa się ekspresyjność, gesty i zachowania bywają przesadnie teatralne, co sprzyja zarówno autokreacji, jak i złamaniu powszechnych zasad zachowywania się w grupie. Poza tymi wyjątkami, kontakt pomiędzy ludźmi charakteryzuje duża swoboda, komfort interakcji, od kilku lat również wielopokoleniowość. Zarówno uczestników, jak i formę karnawału cechuje ekscentryczność, czego najwyraźniejszą formę widać w omówionym już cosplayu. Niektóre z wydarzeń odznaczają się bardzo dużym poczuciem humoru i abstrakcji, jak na przykład zawody taneczne do popularnego meme internetowego „Caramell dansen” czy też zakład z pisarzem Jakubem Ćwiekiem o to, czy schudnie określoną ilość kilogramów do następnego konwentu i co się wydarzy, jeśli wypełni (bądź nie) ten warunek. Oprócz tego to na konwentach można odnaleźć przestrzeń do najdziwniejszych form ekspresji, a większość z nich jest powszechnie akceptowana. Według Bachitna wszystkich partycypantów dotyczą oderwane myśli o zupełniej swobodzie i całkowitej równości, dość nieosiągalnej poza czasem trwania święta. Pokonwentowy kontakt o podobnym zabarwieniu familiarności i bliskości jest co prawda nadal podtrzymywany poprzez Internet, co sugeruje, iż konwentowy karnawał toczy się dalej w Sieci.


Polcon 2011. Zakupy na konwencie, fot. Katarzyna Derda Polcon 2011. Zakupy na konwencie, fot. Katarzyna Derda

Dalsze rozważania Bachtina wskazują na to, że karnawał miał wyraźny, formalny i gatunkotwórczy wpływ na literaturę. To twierdzenie można swobodnie przełożyć na te wytwory kultury popularnej, które są przedmiotem zainteresowania fandomu. Mieszanie gatunków, łączenie wzniosłości z groteskowością, elitarność i niszowość poszczególnych zjawisk w obliczu tego samego kontekstu kultury popularnej – wszystkie te cechy można przypisać przedmiotom zainteresowania fadomu.

Podsumowując, konwent to kolorowe święto odmienności, skupiające osoby, które w pewnym stopniu są w swoich zainteresowaniach i pasjach odizolowane od reszty mainstreamowej kultury popularnej. Miejsce odbywania się i czas trwania konwentu służy oderwaniu się od szarej materii rzeczywistości i stworzeniu unikalnego „świata na opak”. Jednocześnie powoływane są do życia „maski”, które uczestniczy przybierają, aby jeszcze pełniej wyrazić swoją fanowską tożsamość. W ten sposób kreowany jest efemeryczny świat konwentu, mający wyraźny charakter święta karnawałowego.

 

 

 


 

 

Przypisy

 

1 Szczegółowe informacje na temat odbywających się w Polsce konwentach można uzyskać m.in. na stronie: http://fandom.eu/ (15.11.2011).

2 K. Braun, Karnawał? Karnawalizacja! [w:] Antropologia widowisk. Zagadnienia i wybór tekstów, pod red. A. Chałupnik i in., Warszawa 2008, s. 415–423.

3 A. Bełkot, „Inność” i „obcość” w problematyce karnawalizacji, [w:] Obcy – obecny: literatura, sztuka i kultura wobec inności, pod red. P. Cieliczka i P. Kucińskiego, Warszawa 2008, s. 39–48.

4 Ibidem.

5 M. Bachtin, Problemy poetyki Dostojewskiego, przeł. N. Modzelewska, Warszawa 1970, s. 186–200.

 

Komentarze 

 
#2 SWIETO FANOWVania
2017-05-27 11:31 | email: vania.rubbo@inbox.com | adres ip: 186.193.26.5
Simply wish to say your article is as astounding.
The clarity in your post is simply excellent and i can assume you are
an expert on this subject. Well with your permission let me to grab your
RSS feed to keep updated with forthcoming post. Thanks a million and please continue the enjoyable
work.

Feel free to visit my webpage adult: www.babescamshows.com/
 
 
#1 SWIETO FANOWMavis
2015-10-01 06:20 | email: maviskibby@gmail.com | adres ip: 186.46.129.115
Αwesome ρost.

Rеvisw my ƅlopg post wszyscy lubią ѕpгzątać: arbografimedia.nl/.../...
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

BLIZA Nr 3 (30) 2017

ADAPTACJE

Drodzy Czytelnicy!

Na co dzień nie uświadamiamy sobie, jak ważną rolę odgrywa i jak wszechobecna jest adaptacja. To nie tylko mniej lub bardziej skomplikowane próby przetworzenia choćby literatury na spektakl, film czy serial, to wszelkie usiłowania opowiedzenia jednej formy przez drugą, także odzwierciedlenia w kompozycji ogrodu elementów Wszechświata czy wprowadzenia pluszowego misia w możliwie wiele sfer ludzkiego życia, gdy adaptacja dotyczy kultury pop. I o tym także piszą nasi autorzy.
Adaptacja wymaga finezji, wyczucia i talentu tłumacza. Rozumienia pierwszego języka i umiejętności wyrażania się w drugim. Adaptujący ma do dyspozycji kilka filozofii i wiele możliwości. Musi wybierać i potwierdzać swój wybór, udaje się to różnie, a rezultaty działań oceniają eksperci i publiczność.
My także pochyliliśmy się nad różnymi formami tej sztuki. Oprócz współpracujących z nami krytyków i recenzentów w numerze opowiadają o nich także sami twórcy, wybitni pisarze, filmowcy, plastycy.
Wewnątrz dołączamy także nawiązujący odważnie do tematu arkusz plastyczny Jacka Kornackiego ze współpracującej z nami Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.
Śmiało możemy więc życzyć nie tylko ciekawej lektury, ale i uczty wizualnej.

Adam Kamiński

Więcej...